Zaburzenia lękowe zamiast nerwicy

6 lipca 2022
nerwica-zaburzenia-lekowe-holisens.jpg

Do gabinetu przychodzi ktoś i mówi: mam nerwicę. Czasem dodaje, że tak powiedział lekarz rodzinny. Kłopot w tym, że w najnowszej klasyfikacji WHO takiego rozpoznania już nie ma, a to, co kryło się pod tą nazwą, rozeszło się na trzy różne grupy zaburzeń, leczone innymi metodami.

W skrócie

Nerwica to określenie historyczne. Amerykańska klasyfikacja porzuciła je w 1980 roku, ICD-11 rozdzieliła dawny blok nerwicowy na zaburzenia lękowe, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i zaburzenia związane ze stresem. Polska rozlicza świadczenia według ICD-10, dlatego kody z rodziny F40-F48 wciąż widnieją na zwolnieniach. Dla pacjenta istotne jest jedno: od tego, którą postać lęku ma przed sobą, zależy, co realnie pomoże.

Spis treści

Skąd wzięła się nerwica i dlaczego zniknęła

Pojęcie nerwicy pochodzi z osiemnastego wieku i pierwotnie oznaczało zaburzenie układu nerwowego bez uchwytnej zmiany w narządach. Później przejęła je psychoanaliza, nadając mu znaczenie konfliktu wewnętrznego, który daje objawy. Problem polegał na tym, że nazwa mówiła więcej o teorii przyczyny niż o tym, co widać u pacjenta.

Amerykańska klasyfikacja DSM w trzeciej edycji z 1980 roku usunęła nerwicę jako kategorię i zastąpiła ją opisem konkretnych zaburzeń. Powód był praktyczny. Dwie osoby z tym samym rozpoznaniem nerwicy mogły mieć zupełnie inne objawy i wymagać innego leczenia, co czyniło tę etykietę mało użyteczną w badaniach i w gabinecie.

ICD trzymało się dłużej. W ICD-10, wciąż obowiązującym w polskiej sprawozdawczości, istnieje blok F40-F48 zatytułowany „zaburzenia nerwicowe, związane ze stresem i pod postacią somatyczną”. ICD-11 zrezygnowała z tej zbiorczej nazwy i rozdzieliła jego zawartość według tego, co faktycznie dzieje się z pacjentem.

Gdzie trafiło to, co nazywano nerwicą

Schemat pokazujący, jak blok F40-F48 z ICD-10 rozdzielił się na trzy grupy w ICD-11
Jeden blok z ICD-10 odpowiada trzem osobnym grupom rozpoznań w ICD-11.

Ten podział nie jest kosmetyczny. Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne leczy się inaczej niż lęk uogólniony, a zaburzenia po traumie inaczej niż fobię społeczną. Dopóki wszystko mieściło się pod jedną nazwą, łatwo było trafić na terapię, która danej osobie niewiele dawała. Więcej o jednej z tych grup piszemy w tekście o zaburzeniu obsesyjno-kompulsyjnym.

W praktyce w Polsce usłyszysz jeszcze przez lata słowo nerwica, także od lekarzy. Bywa używane jako skrót myślowy, czasem po prostu dlatego, że pacjent sam się nim posługuje. Nie jest to błąd w rozmowie. Robi się nim dopiero wtedy, gdy zastępuje ustalenie, o którą postać lęku chodzi.

Jak wygląda lęk, gdy zaczyna być problemem

Najczęstsze nieporozumienie brzmi tak, że lęk to stan psychiczny. U większości osób zaczyna się od ciała. Kołatanie serca, ucisk w klatce, płytki oddech, drżenie rąk, ucisk w gardle, zawroty głowy, nagła potrzeba wyjścia. Dopiero potem dochodzi myśl, że dzieje się coś złego.

Dlatego tak wiele osób z zaburzeniem lękowym trafia najpierw na kardiologię albo do gastrologa. Robią EKG, holter, badania tarczycy, morfologię, wszystko wychodzi w normie, a objawy zostają. Bywa, że mija rok albo dwa, zanim ktoś zasugeruje konsultację psychologiczną. Ten czas sam w sobie nasila problem, bo brak wyjaśnienia jest paliwem dla lęku o zdrowie.

Druga część obrazu to zachowanie. Lęk niemal zawsze zawęża życie. Osoba przestaje jeździć metrem, rezygnuje z prezentacji, przesuwa spotkania, wybiera sklep, w którym nie trzeba rozmawiać. Każde takie unikanie przynosi natychmiastową ulgę i za każdym razem trochę wzmacnia lęk na przyszłość, bo mózg dostaje potwierdzenie, że zagrożenie było realne, skoro udało się go uniknąć.

Cztery postaci lęku

Cztery najczęstsze postaci zaburzeń lękowych z kodami ICD-10
Postaci lęku różnią się tym, czego dotyczą i co pacjent zaczyna omijać.

Te cztery obrazy często się nakładają. Ktoś z napadami paniki zwykle zaczyna martwić się o zdrowie i po kilku miesiącach spełnia także kryteria lęku uogólnionego. Nie oznacza to, że ma dwie osobne choroby, tylko że lęk rozlał się szerzej, niż zaczął. O tym, jak wygląda praca z napadami paniki, piszemy w osobnym tekście o atakach paniki.

Ile osób w Polsce to dotyczy

Badanie EZOP II, przeprowadzone na losowej próbie 15 tysięcy osób w latach 2018-2021, pokazało, że nieco ponad jedna czwarta dorosłych mieszkańców Polski doświadczyła w życiu jakiegoś zaburzenia psychicznego. To około ośmiu milionów ludzi. Zaburzenia lękowe, łącznie z fobiami specyficznymi, dotyczyły blisko dziesięciu procent, czyli mniej więcej dwóch i pół miliona osób.

Liczba, która robi większe wrażenie w gabinecie, jest inna. Od pierwszych objawów do pierwszej wizyty u specjalisty mija zwykle kilka lat, a spora część osób z zaburzeniem lękowym nie trafia po pomoc nigdy. Powodem bywa przekonanie, że tak się po prostu ma, albo że z lękiem trzeba sobie radzić samemu.

Kiedy lęk przestaje być normalny

Lęk sam w sobie nie jest objawem. Jest reakcją, która ratowała ludzi przez tysiące lat i nadal to robi, gdy ktoś wchodzi na jezdnię bez patrzenia. Granica przebiega w czterech miejscach, i praktycznie zawsze rozstrzyga się na nich razem, nie osobno.

Pierwsze to proporcja. Reakcja jest wyraźnie silniejsza, niż wymaga sytuacja. Drugie to czas. Lęk utrzymuje się miesiącami, nie ustępuje po ustaniu przyczyny. Trzecie to unikanie, czyli lista rzeczy, których się już nie robi. I czwarte, najbardziej praktyczne: koszt. Lęk zabiera sen, pracę, relacje albo zdrowie, i osoba zaczyna organizować wokół niego swój tydzień.

Ostatnie kryterium bywa najtrudniejsze do zauważenia od środka, bo zmiany zachodzą stopniowo. Pomaga pytanie, co robiłem dwa lata temu, czego nie robię dziś, i czy powodem był lęk.

Co pomaga, a co tylko wycisza

W zaburzeniach lękowych najlepiej przebadaną metodą pozostaje terapia poznawczo-behawioralna, a jej kluczowym elementem jest ekspozycja, czyli stopniowe wracanie do sytuacji, które zostały wycięte z życia. Brzmi to nieprzyjemnie i takie bywa na początku. Mechanizm jest jednak prosty: lęk opada sam, jeśli da mu się na to czas, a mózg uczy się tego wyłącznie na doświadczeniu, nie na wyjaśnieniach.

Po stronie leczenia farmakologicznego pierwszym wyborem w większości zaburzeń lękowych są leki z grupy SSRI i SNRI, przepisywane przez lekarza. Działają z opóźnieniem, zwykle kilku tygodni, i nie uzależniają w sposób, którego pacjenci najczęściej się obawiają. Decyzję o ich włączeniu podejmuje psychiatra po zbadaniu, a nie na podstawie nasilenia objawów opisanego przez telefon.

Osobna sprawa to leki uspokajające z grupy benzodiazepin. Znoszą lęk szybko i skutecznie, dlatego bywają kuszące. Wytyczne odradzają jednak ich długotrwałe stosowanie, bo tolerancja rośnie, a ryzyko uzależnienia jest realne. W praktyce częstym scenariuszem jest pacjent, który przez dwa lata brał je doraźnie, czuje się gorzej niż na początku i ma teraz dwa problemy zamiast jednego.

Alkohol działa tu podobnie, tylko szybciej i gorzej. Opisaliśmy ten mechanizm w tekście o sięganiu po alkohol na stres.

Poza gabinetem najwięcej dają rzeczy nudne i powtarzalne. Regularny sen, bo niedobór snu obniża próg reakcji lękowej. Ruch, najlepiej taki, który podnosi tętno, ponieważ uczy ciało, że przyspieszone bicie serca nie zapowiada katastrofy. Ograniczenie kofeiny, która u części osób wprost wywołuje objawy nie do odróżnienia od napadu paniki. I ćwiczenie oddechu, ale rozumiane jako trening prowadzony codziennie, a nie ratunek w czasie ataku.

Najważniejsze

Unikanie jest tym, co utrzymuje lęk przy życiu. Każda sytuacja, z której się wycofujesz, przynosi ulgę teraz i podnosi koszt jutro. Dlatego leczenie polega w dużej mierze na odwracaniu tego procesu, w tempie, które da się wytrzymać.

Kiedy zgłosić się po pomoc

Sygnały, przy których nie ma sensu czekać:

  • objawy fizyczne utrzymują się mimo prawidłowych wyników badań
  • lista miejsc i sytuacji, których unikasz, rośnie
  • lęk zabiera sen albo koncentrację w pracy
  • pojawiło się regularne sięganie po alkohol lub leki uspokajające, żeby się wyciszyć
  • bliscy zaczęli dostosowywać swoje plany do twojego lęku

Pierwsza wizyta służy głównie ustaleniu, o którą postać lęku chodzi, bo od tego zależy plan. W Holisens przyjmujemy w dwóch gabinetach w Warszawie, na Ochocie przy Filtrowej 30 i w Wilanowie przy Al. Rzeczypospolitej 2, a także online. Zakres pracy opisujemy na stronach zaburzeń lękowych oraz psychoterapii, a stawki znajdziesz w cenniku. Jeśli nie wiesz, od kogo zacząć, pomocny bywa tekst o tym, jak znaleźć dobrego psychoterapeutę.

Najczęstsze pytania

Czy nerwica to nadal obowiązujące rozpoznanie?

W ICD-11 nie ma kategorii nerwicy. W ICD-10, według którego rozlicza się świadczenia w Polsce, istnieje blok F40-F48 zatytułowany „zaburzenia nerwicowe, związane ze stresem i pod postacią somatyczną”, dlatego takie kody wciąż pojawiają się w dokumentacji.

Czym różni się nerwica od zaburzeń lękowych?

Nerwica była nazwą zbiorczą obejmującą także zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i reakcje na stres. Zaburzenia lękowe to jedna z grup, które z niej wydzielono, i dotyczą lęku oraz strachu jako głównego objawu.

Czy zaburzenia lękowe można wyleczyć?

U dużej części osób objawy ustępują lub słabną na tyle, że przestają ograniczać życie. Terapia poznawczo-behawioralna ma w tym obszarze najwięcej danych, a efekty utrzymują się także po zakończeniu leczenia, o ile pacjent przestał unikać.

Czy objawy fizyczne mogą być jedynym sygnałem lęku?

Tak. Kołatanie serca, duszność, zawroty głowy czy dolegliwości żołądkowe bywają jedynym, co pacjent zgłasza. Przed przyjęciem takiego wyjaśnienia trzeba jednak wykluczyć przyczyny somatyczne, dlatego badania mają sens.

Ile trwa terapia zaburzeń lękowych?

Protokoły poznawczo-behawioralne dla zaburzeń lękowych obejmują zwykle kilkanaście do kilkudziesięciu sesji. Rzeczywisty czas zależy od postaci lęku, czasu trwania objawów i tego, jak bardzo zawęziło się życie.

Czy leki na lęk uzależniają?

Leki z grupy SSRI i SNRI, stosowane jako pierwszy wybór, nie uzależniają, choć ich odstawianie powinno być stopniowe. Ryzyko uzależnienia dotyczy benzodiazepin, dlatego wytyczne odradzają ich długotrwałe stosowanie.

Czy da się poradzić sobie z lękiem bez terapii?

Przy łagodnym nasileniu bywa to możliwe, zwłaszcza gdy uda się przerwać unikanie i uporządkować sen. Gdy lęk trwa miesiącami i zabiera kolejne obszary życia, samo czekanie rzadko wystarcza.

Czy stres i lęk to to samo?

Nie. Stres jest reakcją na konkretne obciążenie i zwykle mija razem z nim. Lęk potrafi utrzymywać się bez bieżącej przyczyny i dotyczyć tego, co dopiero może się zdarzyć. Przewlekły stres bywa natomiast czynnikiem, który uruchamia zaburzenie lękowe.

Źródła

World Health Organization, ICD-11 for Mortality and Morbidity Statistics, rozdział 06, grupy „Anxiety or fear-related disorders”, „Obsessive-compulsive or related disorders” oraz „Disorders specifically associated with stress”, icd.who.int.

Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10, blok F40-F48, klasyfikacja stosowana w polskiej sprawozdawczości.

Badanie EZOP II, „Kompleksowe badanie stanu zdrowia psychicznego społeczeństwa i jego uwarunkowań”, Instytut Psychiatrii i Neurologii, próba 15 000 osób, lata 2018-2021, ezop.edu.pl.

American Psychiatric Association, Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, wydanie trzecie z 1980 roku, w którym usunięto kategorię nerwicy na rzecz opisu poszczególnych zaburzeń.

Medycyna Praktyczna, dział psychiatria, opracowania dotyczące zaburzeń lękowych i zasad leczenia farmakologicznego, mp.pl.

Masz pytanie do tego tekstu?

Napisz do nas, a odpowiedź dopiszemy do artykułu. Nie prowadzimy komentarzy, żeby nikt nie zostawiał tu publicznie informacji o swoim zdrowiu.

Zadaj pytanie


Holisens 2022–2026. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Sealan.



Holisens 2022–2026. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Sealan.